sobota, 13 lutego 2021

Cinnamon sugar 🐰 LPS #1107




Zdjęcia inspirowane sesją Miny, ale była tak przecudna, pomysł tak świetny, że nie mogłam się powstrzymać. Proszę uznać to za komplement. :D

Ponieważ moimi figurkami nie bawię się już od dawna, a smutno mi patrzeć jak po prostu sobie są, takie "niekochane", pomyślałam o serii postów poświęconych każdej (no dobra, nie oszukujmy się, to byłoby trudne) z osobna figurce z mojej kolekcji.

Do tej sesji ciasteczkowej (btw. Bonitki to sam cukier, tylko kokosowe Łakotki!) wybrałam Cinnamon, która przy okazji zdjęć zyskała imię. Niesamowite rzeczy tu się wyprawiają.
Cinnamon to króliczka o numerze 1107, która trafiła do mnie w 2019 roku. Zobaczyłam ją na aukcji na Allegro i od razu włączył mi się tryb zachciejstwa. Miałam nosa, bo choć początkowo urzekła mnie jedynie jej niewymuszona uroda, to po chwili szperania okazało się, że jest to figurka całkiem rzadka i wyjątkowa. Jakby ktoś był zainteresowany, to nagrałam nawet shopping z jej udziałem.
Co jest wyjątkowego w tym niepozornym króliczku? Przede wszystkim fakt, że była dostępna jedynie w francuskich zestawach Round n Round Pet Town wraz z bassetem #1106. Poszperałam trochę, ale nigdzie nie udało mi się znaleźć zdjęć tego zestawu z wymienionymi wyżej króliczkiem i bassetem. Na LPS Merch również nie jest dostępne zdjęcie, więc zakładam, że oficjalnych zdjęć promujących ten zestaw nie było, ale może jakieś zrobione przez ludzi krążą w czeluściach francuskiej strony internetu. Kto to wie. Tak czy inaczej figurka dostępna tylko w jednym kraju zawsze jest swego rodzaju smaczkiem w kolekcji.

Może mam sentyment do tego typu króliczków, bo mój pierwszy, najpierwszejszy LPS był właśnie w tym kształcie, ale to jak wdzięcznie prezentuje się ten króliś w jakiś sposób mnie zachwyca. Niezmiernie się cieszę, że jakimś cudem wpadła w moje łapki.




A, wiecie co? Bo muszę jeszcze jedną rzecz sprostować. Narwal dotarł do mnie w styczniu, więc nie liczył się do wyzwania 2020. I tak o to spełniłam jeden punkt, a nie dwa. Nikt mnie nie pokonał w niewypełnianiu wyzwania. Dziękuję za uwagę. xd

wtorek, 9 lutego 2021

G2 w pudełku. Gąsieniczka i motylek

Jednym z moich tegorocznych postanowień jest zwiększenie zapudełkowanych figurek w kolekcji, a zwłaszcza tych z generacji 2, bo uwielbiam wygląd już wręcz kultowych zestawów. Przez ostatnie trzy lata udało mi się nabyć dwa takie opakowania, z pająkiem #1760 i rybką #1814. Pająków kupiłam aż dwa, bo tyle wystawiał sprzedawca. Jednego otworzyłam, a drugi miał zostać w pudełku, aż któregoś dnia postanowiłam go sprzedać i... tak to się skończyło. Żałuję tego bardzo. 🙈 Za to rybka przyszła do mnie w tak fatalnym stanie, że ze środka wysypały się uschnięte robale. Tak, nie ściemniam. Teraz staram się bardziej precyzować swoje kolekcjonerskie cele i już wiem, że starych opakowań więcej nie otworzę, a kupować będę jedynie takie, które są w dobrym stanie, tak aby zdobiły moją wystawkę (której jeszcze nie ma, ale będzie).




Gąsieniczka #1945 i motylek #1946.


Trafił do mnie dokładnie tydzień temu. Zobaczyłam ten duet na Allegro i od razu wiedziałam, że go kupię. Tak jak mówiłam - uwielbiam stare zestawy i zawsze niesamowicie się cieszę, gdy uda mi się taki kupić w stanie nieużywanym. I chociaż żaden z tych kształtów nie jest moim ulubionym to całościowo serce mi się raduje, gdy nie nie patrzę. Od razu widać jak bardzo z czasem spadła jakość zabawek, w tym LPS. :P Oczywiście pokusa otworzenia jest ogromna, ale wstrzymuję się, bo wiem, że wtedy opadnie cała magia.

Bardzo mnie kusi, żeby zaliczyć sobie to jako punkt wyzwania, ale nie będę ułatwiać sobie sprawy, bo zamówiłam te LPS przed jego opublikowaniem haha. xD