wtorek, 28 sierpnia 2018

Czy te blogi już umarły? Czas przemyśleń


Cześć misiaczki!

Czas mija, a ja nie czuję jakbym miała się odrodzić - powstać z popiołów niczym Feniks! "O, kolejna osoba" - pomyślicie, ale nie do końca o to chodzi. Właściwie sama nie wiem o co chodzi, ale czuję potrzebę wylania żalu. I czuję ją od bardzo dawna, a że dziś wpadłam do LPS International i tam zobaczyłam jej post, w którym pisze o tęsknocie do starych blogów, to postanowiłam, że może i ja doleję kubełek łez do tego oceanu.

Całość będzie pewnie niezgrabna, chaotyczna i prawdopodobnie w wielu momentach będziecie czuli, że nic już nie rozumiecie, a po kolejnych dwóch zdaniach stwierdzicie, że ten bełkot nie jest na waszą głowę... ZROZUMIEM.

A więc zacznę od początku, czyli od końca. O co chodzi z tą moją nieobecnością? W gruncie rzeczy to nic oryginalnego tu nie przeczytacie - nie mam weny, ani motywacji. Miałam kilka pomysłów, ale nie do końca jestem przekonana. I jest tu kilka spraw, na które chciałabym zwrócić uwagę i jakoś się do nich odnieść, ale nie za bardzo wiem, jak mam to Wam przekazać. Mówiłam - czysty chaos.

Brak odbioru. Możecie powiedzieć, że narzekam, że jestem chciwa, że nic nie reprezentuje blogiem, a chciałabym miliony wyświetleń MIESIĘCZNIE, ale nie o taki odbiór mi chodzi (chociaż byłoby miło :P). Dla mnie LPS-owa blogosfera umarła. Jest tu kilka osóbek, które mocno się starają, w miarę regularnie postują, czasem nawet pojawi się jakiś nowy blodżek (co mnie bardzo cieszy!), ale aktywność ze strony czytelników jest na blogach zerowa. Obserwuję to od kiedy założyłam tego bloga, czyli od jakiegoś roku. I o ile w poprzednie wakacje kilka komentarzy pod postami wprawiało mnie w zadowolenie, to z czasem zaczęłam zauważać, że głównymi czytelnikami LPS-owych blogów są... inne LPS-owe blogerki.

Też tak macie? Jakby wysiłki wszystkich z nas do nikogo tak naprawdę poza naszą społecznością nie trafiały. Dla mnie jest to smutne i czuję, że sens prowadzenia bloga zanikł. Oczywiście cieszę się, że wpadają do mnie stale osóbki ze społeczności, ale jako blogerka chciałabym, żeby chociaż czasem moje posty trafiły do kogoś spoza tej sfery. Żeby ktoś, kto nie jest związany z blogami o tematyce LPS zostawił tu po sobie ślad. Żeby czuć, że ktoś obcy wszedł tu i się zainteresował. A teraz cała nasza blogosfera to komentowanie sobie wzajemnie postów. I nie mówię, że jest coś w tym złego - super, że trzymamy się razem! Ale czuję wewnętrzną potrzebę, żeby zainteresować blogiem jeszcze innych ludzi.

Właśnie dlatego możecie teraz zauważyć, że więcej jest mnie na moim kanale na You Tube'ie. I chociaż ta platforma nigdy jakoś szczególnie mnie nie zachwycała i jeszcze rok temu w życiu bym nie pomyślała, że będę prowadzić swój własny kanał, to jest tam coś, czego tu mi brakuje - różni odbiorcy. Komentarze nie muszą być pozytywne, a filmiki nie muszą mieć tysięcy wyświetleń. Dla mnie ważne jest to, że trafiają gdzieś poza. Że zawsze wejdzie ktoś nowy. Czuję, że to co robię trafia do ludzi, a nie tylko do tych, którzy mają mnie z boku na liście blogów.

LAMENT.

To jeden z powodów, dlaczego mnie tu ostatnio nie ma, a raczej dlaczego nie mam chęci, żeby się starać.

Dwa. I tu chcę się odnieść do wpisu Vee o starych blogach. Za tamtych czasów byłam dzieciakiem. Dzieciakiem, który dzięki blogom zainteresował się Pet Shopami i chciał jak inni prowadzić swój własny, mały kącik. Podpisywałam się wtedy jako Petit14, a wiszący na Onecie blog o wdzięcznej nazwie (to stwierdzenie po prostu tu pasuje, okej?) Petit LPS był moim małym królestwem... na czas dwóch postów. Nie, serio. Ten blog trwał aż dwa posty, a potem po fali krytyki (swoją drogą od jednej osoby) beznamiętnie go usunęłam, nie myśląc jak bardzo będę za nim tęsknić. Nie był idealny, chociaż wtedy starałam się z całego serduszka. Pewnie gdybym go teraz zobaczyła, to chciałabym zakopać się pod ziemię. Ale moment zażenowania nigdy nie nadejdzie, bo nigdy go już nie zobaczę. I bardzo żałuję, bo chciałabym znów poczuć tę radość i ekscytację, która mi towarzyszyła przy jego tworzeniu.

Ale co było takiego wyjątkowego w tych blogach? Co one miały, czego nie mają te dzisiejsze?

Jedna z rzeczy, która mi się nasuwa na myśl to wiek. Oj możecie się zdziwić, ale 10 lat temu blogi, które z zaciekawieniem czytałam i napełniały mnie inspiracją były prowadzone przez 9/10-latki. 12 to było "Ohoho, ale ty już stara". Nie mówię, że wszystkie, ale ja się obracałam właśnie w takiej społeczności i ten wiek był dominujący. Wiecie, styl pisania się zmienia. 9-latka będzie pisała inaczej niż 11, 12 czy nawet 14-latka. Natomiast teraz odnoszę wrażenie, że prym wiodą osoby w granicach 13-15. I super! Cieszę się, że ta granica się wydłuża, że kolekcjonerki nie wstydzą się tego, że są nastolatkami i nadal interesują się LPS. Wystarczy popatrzeć na taką Elaine LPS czy (chyba już nie tworzącą) Niarę LPS, a nawet na zagraniczne sławy jak HannahLPS czy LPS Honey (miłość), żeby dojść do wniosku, że ludzie przestają się wstydzić swoich zainteresowań. Super! Czuję dumę! :D 

O, i straciłam wątek...
Co ja to...
O!

Chodzi mi o to, że wiek przynosi zmiany w sposobie pisania i prowadzenia blogów. I jest to nieuniknione.

Kolejna sprawa to trendy. Teraz możemy narzekać, że wszędzie (odwołuję się teraz do YT) tylko te "bogata vs biedna", "czego nie powie nauczyciel","brat vs siostra", "typy nauczycieli", ale to jest dzisiejszy trend. Tak jak kiedyś trendem były ocenki kształtów oraz pisanie biografii (+ imię, wiek, zawód) swoich LPS. Choćby niektórzy tego nie chcieli, to na dzień dzisiejszy te wszystkie "versusy" sprzedają się lepiej niż... inne... rzeczy! Faktycznie teraz na blogach królują sesje, shoppingi... Same treści i wyglądy blogów są bardziej czyste, przemyślane...

i...

Bez pasji? Niczego nikomu nie zarzucam. Nie mnie oceniać na ile tematyka nadal Was interesuje, na ile nie. Nie o to mi chodzi. Ten punkt chyba musi wiązać się z wiekiem, chociaż nie chcę tego przyznać, bo zwalczam zawsze wszelkie gadki typu "jesteś za stara/y", ale... W dzieciach jest tyle pasji i radość z zabawy. Bo tak, dla ludzi wtedy LPS były zabawkami, a blogi były częścią tej zabawy. Dzieciaki mogły tworzyć historię, wymyślać charaktery, opisywać miasta, a jak jeszcze ktoś to przeczytał i skomentował, to już w ogóle CZAD. Cała społeczność blogowa opierała się właśnie na takich rzeczach, więc można było coś podpatrzeć, u kogoś się zainspirować. No po prostu frajda. Blogi były pstrokate, kolorowe, większość rzeczy robiło się w Paintcie, każde zdjęcie czy obrazek miało inne wymiary, a teksty były pełne błędów ortograficznych, niektóre zawierały aż jedno zdanie i co? I super. I myślę, że właśnie wiele od tego zależy, że z wiekiem i podejście się zmienia. Dlaczego mówię, że nie chcę Wam zarzucać braku pasji? Bo wiem, że w wielu z Was pasja do LPS jest. Tylko z czasem zaczynamy wyrażać ją w inny, spokojniejszy sposób. Dbamy o to, żeby zdjęcia były ładne, podciągnięte filtrami, a tekst składny, a i żeby przecinki były na miejscu. Nie ma w Nas takiego narwania do pisania, do wrzucenia czegokolwiek do ciągłej zabawy w wymyślanie. To normalne. 

Społeczność się zmieniła, więc i treści przez nią tworzone też musiały.

"Ale zaraz! Przecież wszyscy mówią, że za tym tęsknią!"

Ja też tęsknię. Tylko nie wiem czy bardziej za tym, jak wtedy wyglądały wtedy blogi, czy za faktem, że wtedy byłam bawiącym się dzieciakiem, który wrzucił się w wir fantazjowania i wiecznej zabawy z innymi dzieciakami.

Wiecie... I tak mam wrażenie, że nie przekazałam Wam wszystkiego, co chciałam. Może nawet to, co przekazałam zostało objaśnione w niewłaściwy sposób. Jeżeli chodzi o mnie, to na pewno nie odchodzę. Ale jestem na etapie szukania tego, co nadal mnie w LPS kręci i co chciałabym z tym dalej uczynić. Jedno wiem na pewno - nie jestem w stanie czerpać już przyjemności z wymyślania charakterów i tworzenia historii, jak było to wiele lat temu. Ale to nie znaczy, że w ogóle nie czerpię przyjemności z "zabawy" LPS. 😊

Kto dotarł do końca dla tego ciastko. 🍪

Nie bójcie się dorastać i zmieniać kierunków swoich zainteresowań,
mini Creatures' World