niedziela, 20 stycznia 2019

"LPS Popular" powraca! A ja się muszę wypowiedzieć


Hej, kochani.

Mam już całą listę postów, które chciałabym w przyszłości zrealizować, ale tego kompletnie nie planowałam i na liście go nie było. Jednak ostatnio w LPS-owym światku coś zahuczało. Ominęło Was to? Głośno zrobiło się o premierze nowego odcinka serialu "Popular" autorstwa SophieGTV. Swoją drogą, to podziwiam, bo ciągnąć serial przez tyle lat to naprawdę wynik godny osiągnięć Guinnessa. :v W każdym razie, gdzieś tam o nim usłyszałam, potem zapomniałam, a dziś wyświetlił mi się na głównej. A że trwa całe 14 minut, to pomyślałam, że obejrzę i może napiszę krótką streszczenio-opinię, a co. Może komuś, kto jeszcze nie do końca umie w angielski się przyda.

Jeszcze tylko napomknę, że post będzie zawierał moją opinię, która niekoniecznie musi być taka sama jak Wasza, ale kochajmy się, peace and love. 💕

Aha, będą też elementy żartu, więc nie bierzcie wszystkiego na poważnie. Takie śmieszki. 👀
Ok, to jedziemy.

Odcinek możecie obejrzeć tutaj.
  • .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.

Czy oni są w ogóle pełnoletni, że popijają winogronowe Picolo?

Włączamy serial i co? Buzi-buzi Toma i jego ukochanej Francuzki (ktoś mi przypomni, jak ona ma na imię? Sprawdziłam, Violette), w końcu masywna część serialu to szkolne romanse i zdrady, więc wcale mnie ten wstęp nie dziwi. Tę cudowną chwilę przerywa jednak powiadomienie na telefonie. Violka przypomina sobie, że musi iść podlać roślinki i nazywa Toma swoim chłopakiem. Tom jest w SZOKU. Bo przecież umawiamy się, buziaczkujemy, spędzamy razem czas, a TY nazywasz MNIE swoim chłopakiem? Oj dziewczyno, ale poleciałaś.

Fishbook - szanuję.

Gdy Violka wychodzi, Tom sprawdza telefon i doznaje kolejnego szoku. Ale ma chłopak dzień. Sage ustawił sobie na Fejsie, że już nie jest w związku z Savvy! Ciekawe czy zerwał z nią przez sms-a. Pewnie z czasem się dowiemy, bo na razie to nic nie wiadomo.
Po tej scenie dostajemy intro, które jest fajne, ale króciutkie. Brakuje mi tam naszych ukochanych postaci i jakiejś chwytliwej muzyczki. Widzimy jedynie ujęcia z plaży, palm i... tyle.

czwartek, 10 stycznia 2019

Jamnik, za którego dałabym się pokroić (i nie jest z G2)


━ ⋆⋅⋅⋆ ━

Cześć kochani! 

Niedawno skończył się grudzień, czyli czas... konsumpcjonizmu i pogoni za rzeczami materialnymi w wierze, że umilą nam one życie i choć na chwilę pozwolą zapomnieć o tym smutnym, monotonnym, nudnym, codziennym szarym dniu. A gdzieś tam dalej myślimy o rodzinie, odpoczynku i barszczu z uszkami. To pół żartem, a pół serio, więc proszę się nie obrażać. :D
Dla mnie grudzień zawsze był wyjątkowym miesiącem. Trochę zwariowanym też. Mikołajki, modły o śnieg, urodziny, modły o śnieg, wigilia, śnieg, prezenty pod choinką, śnieeeeg, święta, dajcie śnieg, Sylwester i Nowy Rok, gdzie kurczaki ten śnieg?! Chociaż wyrosłam, to od bycia szkrabem niewiele się zmieniło, nadal cały rok czekam na grudzień. Ten jedyny miesiąc, który mija mi szybciej niż jakikolwiek inny. Grudzień to też czas marzeń! Dlatego przychodzę z tym postem.

(Jakby się ktoś zastanawiał dlaczego tyle mowy o grudniu, to ustawiłam dzień publikacji postu, ale nie zaskoczyło. ;)

Powiedzcie, macie jakieś LPS-owe marzenia? Całe stado shortów? Worek popów? Może jakieś unikat? A może po prostu zwykły pet shop, którego nigdzie nie możecie znaleźć? Pewnie całkiem sporo by się tego uzbierało, prawda?

Ja również mam sporo taki marzonek, a ostatnio zatliło się kolejne.

Nie wiem, który to już post o Głodnych zwierzakach, ale zakładam, że wiele osób akurat o tym wydaniu nie wie.